„Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych” Zbigniew Rokita

przez Katarzyna Denisiuk

Do reportażu Zbigniewa Rokity, Laureata nagrody Nike 2021 za Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku, podeszłam z wielkim ładunkiem ciekawości. Pierwsza ciekawość związana z tytułem została szybko zaspokojona. Czym, według autora, jest Odrzania? Pierwsze skojarzenie – oczywiście Odra. Rokita pisze: „Ja poniemieckie ziemie przyłączone do Polski po wojnie rzadziej nazywam Ziemiami Odzyskanymi, a częściej Polską odrzańską czy Odrzanią – nawet jeśli miasta takie jak Olsztyn czy Gdańsk wcale nad żadną Odrą nie leżą”. Do tego w książce znajdują się mapki obrazujące obszar, o którym w swojej książce pisze reporter.

Ślęczę nad mapą i oglądam sobie Odrzanię. Kiedy nie mogę akurat być w Odrzanii, mapa protezuje mi obecność. Wierzę w mapy, choć mapy to stare kuglarki, trudno przyłapać je na mówieniu prawdy. Mapy zawsze obiecują więcej, niż mogą dać. A ja niby to wiem, ale i tak zawsze dam się nabrać.

Dla mnie, mieszkanki Małopolski od urodzenia (moja rodzina również stąd pochodzi), obszar, któremu przygląda się Zbigniew Rokita, jest niemal terra incognita. Moja wiedza historyczna ogranicza się do powidoków pamięci ze szkolnych lekcji. Jednym słowem – bieda. Dlatego, nawet jakbym chciała, nie mogę polemizować z tym, co pisze autor i wszystko biorę do siebie bezkrytycznie.

Odrzanię nazywa się „włóczęgowskim poematem reporterskim” i tak go odebrałam. Jest luźno, z humorem, lekkim piórem. Do tego mam wrażenie, że sam autor jest papierkiem lakmusowym zebranych informacji. Udziela się czytelnikowi gawędziarstwo Rokity, co wpływa na odbiór lektury.

Kilka słów o fabule

Zbigniew Rokita podróżuje przez Odrzanię, zatrzymując się w między innymi w Słubicach, Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku. Cały czas nawiązuje do historii, wyławia echa społeczno-politycznych nastrojów, pokazuje szwy powstałe z łączenia tego, co niemieckie z tym, co polskie. Czy coś jest polskie, czy nadal poniemieckie? Jaka jest tożsamość mieszkańców? Czy nadal istnieją wyraźne granice, czy wszystko uległo już zatarciu?

W swej podróży przez Odrzanię spotyka się z różnymi rozmówcami i rozmówczyniami, którzy wzbogacają „poemat reporterski” o swoją nieocenioną wiedzę o regionie i historii. Wydanie papierowe zawiera również liczne zdjęcia, chociaż nie wszystkie mają identyfikowalne autorstwo (czytaj: jest kilka zdjęć „stokowych”).

Kilka słów o wrażeniach

Całość reportażu była dla mnie (absolutnego laika) odkrywcza i niezwykle ciekawa. Z przyjemnością zaczytywałam się w dawce historii części naszego kraju. Gdybym tylko miała możliwość, to z przyjemnością odwiedziłabym miejsca, o których pisze Zbigniew Rokita.

Czy Odrzania. Podróż po ziemiach odzyskanych jest merytorycznym reportażem? Nie stawiałam takiego pytania przed lekturą ani po niej. Jednak prawdą jest, że odebrałam książkę Zbigniewa Rokity, kundla Ziem Odzyskanych (jak o sobie pisze), jako zbiór przemyśleń autora bez twardych reporterskich fundamentów zbudowanych z wieloletniej pracy nad tematem. Jeśli taki był zamysł autora, żeby nie było dogłębnie, to efekt jest bardzo zadowalający.

Czytając Odrzanię, korzystałam również z formy audio na Audiotece. Słuchało się świetnie – polecam.

Reasumując, poszukiwacze reportażu sensu stricto mogą poczuć rozczarowanie. Dla entuzjastów historyczno-społeczno-obyczajowych ciekawostek ta książka będzie interesująca. Ja bawiłam się świetnie.

Tytuł: Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych
Autor: Zbigniew Rokita
Wydawnictwo Znak Literanova
Forma książki: papierowa, dostępna jako e-book i audiobook
Gatunek: reportaż
Współpraca

Zobacz również

Zostaw komentarz